Zbyszek — kot, który odkrył w sobie modela!

Przygotowywałem spokojną sesję produktową. Standard: białe tło, czarne tło, granatowe, zielone, wszystko szło zgodnie z planem. Aż nagle wpadłem na pomysł, żeby wyciągnąć różowe tło. Takie, które leżało w szafie chyba od czasów dinozaurów i na pewno nigdy nie widziało aparatu.

I wtedy to się stało.

Jak tylko róż pojawił się na stole, po trzech minutach przy butelce wylądował Zbyszek — kot niebywałej pewności siebie. Położył się obok produktu jakby miał wykupiony termin na sesję, zsunął łapkę w „przypadkowy, nieprzypadkowy sposób” i spojrzał na mnie wzrokiem pt. „To teraz robimy okładkę Vogue czy co?”.

Potem to już poszło:

– zmiana pozy,

– przeciąganie,

– pozowanie bokiem,

– eleganckie otarcie się o butelkę,

– i powrót do pozy „na króla świata”.

Zbyszek pozował ponad dwie godziny, absolutnie zafascynowany tym szaloną różową scenografią. Ja zrobiłem kilkanaście zdjęć, on zrobił karierę.

Wniosek?

Czasem człowiek chce sfotografować produkt… a kończy z kotem-modelem, który kradnie show.

Zdjęcia Zbyszka mówią resztę. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *